Hufiec Jastrzębie-Zdrój

im. Józefa Kreta

Związek Harcerstwa Polskiego
Chorągiew Śląska

Jesteśmy by uczyć, wychowywać, pomagać...

Organizacja pożytku publicznego

Przeglądając ostatnio prasę harcerską, w jednym z czasopism znalazłam bardzo fajny artykuł podejmujący tematykę zbiórek harcerskich i miejsca ich realizowania. Wyżej wymieniony artykuł sugerował, że harcerstwo stało się harcówkowe. A co to właściwie oznacza? Otóż nic innego jak to, że nasze harcowanie przeniosło się z tzw. podwórka do harcówki. Nie mogę się nie zgodzić. Choć to straszne, bardzo często tak jest. Nie mogę generalizować, ale faktycznie nieliczne środowiska organizują zbiórki poza murami swojej harcówki. Trudno to sobie wyobrazić, bo i jak wyobrazić sobie naukę budowy stosu ogniskowego gdzie indziej niż tylko w lesie czy też poznania znaków patrolowych bez pobiegania po mieście czy też parku. A kuchnia polowa? Gdzie jak nie u sąsiada na polu, gotuje się najlepiej herbatę z pokrzyw. Zainspirowana przeczytanym artykułem pozwoliłam sobie na podpytanie kilku harcerzy czy potrafią zmierzyć szerokość rzeki lub wysokość drzewa. Jednostki odpowiedziały, że tak. Poproszone jednak o wykonanie pomiaru drogi, którą widzą przed sobą, odmówiły wykonania zadania. Dlaczego? Hm.. A jak myślicie?

 

Z bardzo błahego powodu. Z braku praktyki. Jak się okazało owszem uczono ich tego na zbiórce, nie zaprzeczają, ale w harcówce, na papierze. To chyba nie tak działa. Druhny i druhowie, to nie tak działa. Nie zapominajmy, że najlepiej uczy się w działaniu. Obrazek, zdjęcie, opis – nic tak nie uczy jak własne działanie. Przekonanie się na własnej skórze. Poza tym być może dziś wydaje się nam, że ta wiedza jest nam zbędna, ale kiedyś może się okazać bardzo przydatna, nigdy nic nie wiadomo. Zgodzicie się chyba ze mną, że harcerz w lesie to szczęśliwy harcerz. Nasi harcerze spędzają w pomieszczeniach większą część swojego dnia. Patrz szkoła, patrz dom. Niech, chociaż na zbiórce nie siedzą w pomieszczeniu. Wyjdzie im to też na zdrowie. Owszem, nie zawsze wszystko się da, zgadza się. Ale niech to nie zawsze będzie jak najrzadziej. Wydaje mi się, że harcerstwo zamknięte w harcówce to takie słabe harcerstwo. Bardzo często wśród młodzieży niezrzeszonej w organizacji można usłyszeć, że nie chcą przyjść na zbiórkę, bo harcerze to tylko po lasach biegają. Wyobrażenie zaprzecza rzeczywistości i temu, co przeczytałam w artykule. Tak było kiedyś i tak jesteśmy postrzegani. Warto, więc może to przemyśleć i wrócić do starych, sprawdzonych praktyk. Bo jak sadzę, było i jest to dobre. Harcerstwo na stałe ma wpisany związek z przyrodą, otoczeniem czy też środowiskiem. Dla chcącego nic trudnego. Pora, zatem wyjść z harcówki i ruszyć w świat.

pwd. Justyna Nowak ŻJ

Odwiedziło nas

77282
Dzisaj5
Wczoraj48
W tym tygodniu105
W tym miesiącu2049