Hufiec Jastrzębie-Zdrój

im. Józefa Kreta

Związek Harcerstwa Polskiego
Chorągiew Śląska

Jesteśmy by uczyć, wychowywać, pomagać...

Organizacja pożytku publicznego

Jak powrócić do czynnego działania w ZHP?

Po pierwsze: Trzeba mieć odrobinę chęci, motywacji i determinacji. Jeśli to już posiadamy, to połowa sukcesu. Instruktorzy przestają działać w ZHP z różnych powodów. Brak czasu, założenie rodziny, obowiązki zawodowe, zmiana miejsca zamieszkania, powodów całe mnóstwo, a nierzadko: zmęczenie, tzw. „wypalenie”. Czasem demotywująco działa jakaś sytuacja lub osoba. Czasem zdarza się, że po kilku, a nawet kilkunastu latach okazuje się, że czasu mamy więcej, a dzieci podrosły. I fajnie byłoby razem coś robić, ciekawie spędzać czas. A może właśnie twoje dziecko wstąpiło do gromady i wspomnienia wróciły? Zdarza się, że ktoś z hufca zadzwoni, zapyta, poprosi o pomoc, bo są w hufcu braki kadrowe. I oto pojawia się ta myśl: a może jednak znowu będę działać? Mam więcej czasu, doświadczenia, tamtej przykrej sytuacji już nie pamiętam, a tamten instruktor już dawno nie działa. I dzieci skorzystają, może i męża/żonę da się namówić na działanie w hufcu? Więc postanawiasz wrócić. Telefon, wizyta w hufcu, rozmowa z komendantem. Znalezienie pola służby...

 

I tu czasem zaczynają się przysłowiowe „schody”. Trzeba zweryfikować stopień instruktorski, zaliczyć kurs pwd/phm, na którym odświeżymy swoją wiedzę. Jeśli uda się to wszystko „załatwić” i ciągle jeszcze masz chęci – jest super. Kolejna „próba”, jaką przechodzisz, to pogodzenie życia rodzinnego, zawodowego i ZHP. Bywa ciężko. Jeśli uda Ci się namówić dzieci, męża/żonę i harcerstwo stanie się waszym sposobem na życie – to jest łatwiej. Dużo łatwiej. Wbrew pozorom takich harcerskich rodzin jest wiele.

Niestety, są jeszcze ciemne strony powrotów. Gdy żyjesz w związku – partnerskim, małżeńskim, istnieje pewne ryzyko. Zdarza się, że wciągniesz do pracy z drużyną albo w hufcu swoją drugą połowę, i to dla was jest dobre, o czym wspominałam wcześniej, ale jeśli w waszym związku nie do końca wszystko gra, istnieje pewne ryzyko. Ryzyko, że druga połowa znajdzie kogoś innego i to z grona waszych wspólnych znajomych. Rozbije swoją rodzinę, twoją, a znajomi się odwrócą. Jak widać, wszystko ma swoje dobre i złe strony. Zawsze istnieje ryzyko, że coś nie zagra, zaszwankuje.

Najważniejsze jest to, że jeśli faktycznie i tak naprawdę chcesz wrócić, żeby działać, a nie tylko być, powinieneś mieć dobrze poukładane życie zawodowe, a przede wszystkim życie prywatne. Nie powinno się robić czegoś komuś na przekór, ale w zgodzie. Z rodziną czy partnerem w zgodzie. W innym razie, może się skończyć smutno.

Świetnie, jeśli w hufcu też znajdzie się ktoś, kto pomoże – merytorycznie, metodycznie albo najzwyczajniej wysłucha, zrozumie, doradzi. Bardzo często za jednym „odzyskanym” instruktorem przychodzą kolejni. Czasem komendanci, którym uda się odzyskać „starą” kadrę, za jakiś czas zapominają o niej i pozostawiają samemu sobie. A nie każdy potrafi poprosić o pomoc. Ale takich sytuacji jest na pewno niewiele. Czasem „problemem” dla odzyskanych instruktorów jest młoda kadra, różnica wieku, doświadczeń. Na to chyba nie ma gotowej recepty. Ale... dla chcącego nic trudnego. Wystarczy chcieć… nie zawsze tak jest, ale... wystarczy zapytać instruktora „z odzysku”, czy czuje satysfakcję ze swojej instruktorskiej służby. Odpowiedź będzie twierdząca. Wystarczy zapytać, co najbardziej motywuje do działania? – Uśmiech zucha, harcerza, jego radość, wdzięczność i bardzo często wdzięczność rodziców. Dla takich reakcji warto się „pomęczyć”.

pwd. Sabina Ludwiczak

Odwiedziło nas

77282
Dzisaj5
Wczoraj48
W tym tygodniu105
W tym miesiącu2049